Rozdział 13
Musiałam zostać w willi Tom'a, przez pare dni nie wracałam do bazy Tom'a i Matt'a. Fajnie było u Tom'a w willi, ale tęskniłam za treningami, strzałami i ogólnie za tamtym miejscem.
-Matt, kiedy będę mogła wrócić ? - zapytałam.
-Kiedy chłopcy posprzątają tam.- odparł i podrapał się po głowie.
-No to mogeee... im pomóc- oznajmiłam i wstałam, poszła w strone drzwi wyjściowych, wziełam kurtke i już otwierałam drzwi.
-A a a...-podszedł Matt... Zamknął drzwi i powoli zdjął mi kurtke- jutro pojedziemy, dzisiaj jeszcze tu zosajesz... Muszą jeszcze raz dokładnie wszystko przejrzeć... no wiesz... czy ktoś nie został z wrogów, czy nie zamątowali żadny podsłuchów i kamer itd.
-Tsaaa...-pokręciłam oczami. Matt objął mnie w pasie i przytulił.
-Zostajemy-pocałował mnie w policzek.
•Następny dzień•
Obudziłam się z samego rana i szybko się uszykowałam do wyjścia. Zbiegłam po schodach i ubierałam kurtke, była tak ok. 7:30. Wyszłam na zewnątrz i próbowałam otworzyć samochód.
-Kurdeee.... kluczyki... Matt !- powiedziałam po cichu i szybko pobiegłam do Matt'a. Wbiegłam do pokoju. Matt jeszcze spał.
-Matt !- wskoczyłam na łóżko prosto na niego.-Jedziemy już !- Matt otworzył oczy, spojrzał na mnie, ziewnął,zepchnął mnie z siebie, połóżył obok siebie i objął.
-Jeszcze 5 min.-oznajmił i pocałował mnie w policzek.
-Nie Matt ! Obiecałeś !- zaczełam dramatyzować i odepchnełam go.
-I pojedziemy, ale kobieto nie o tak wczesnej porze... oni też jeszcze śpią... daj im się wyspać-odpowiedział Matt i położył się na brzych.- I mi przynajminiej też...- dodała z głową w poduszce.
-No Matt !- usiadłam mu na plecach i złapałam za ramiona.- Proszeeee...
-Yhhhhh... Czekaj...- wstał i się przeciągnął.-Ehh... o 12...-położył się znowu.
-Dobra to jade sama...- wyjełam z jego spotni kluczyki. Matt wstał na równe nogi, założył spodnie i koszulke.
-Wygrałaś-powiedział z fochem.-chodz...
-Kocham cię-pocałowałam go w policzek.
-Tsa, tsa...
Weszłam cała podekscytowana do samochodu. Matt jeszcze prawie nie przytomny jechał w strone bazy. Co chwila ziemał i przysypiał.
Wjechaliśmy na plac... Było cichooo... nigdy nie było tu tak cicho... zawsze cos się działo. Dużo było porozwalanych rzeczy. Lekko zacisnełam zęby i zaczełam się rozglądać...
-Mówiłem, żeby jeszcze zaczekać z przyjeżdżaniem tu.- pokręcił głową Matt.
-Eh... było gorzej ? - spojrzałam na niego ze strachem.
-Sto razy gorzej...- odpowiedział
Weszliśmy do środka... W środku było gorzej niż na zewnątrz, o wiele gorzej... Wszystko do góry nogami, spojrzałam przez łzy...
-Gdzie chłopcy ? - zapytałam Matt'a
-Pewnie śpią...- Matt spojrzał do góry i westchnął...
Nie sądziłam, że aż tak mogli zniszczyć to miejsce... Ale przecież to nie była bitwa ZWYKŁYCH ludzi... Oni byli inni... silniejsi, szybsi... Prawie nie śmiertelni....
czwartek, 6 marca 2014
wtorek, 4 marca 2014
Rozdział 12
Obudziłam się w samochodzie na tylnych siedzeniach. Głowa mnie bolała. Usiadłam na środkowym siedzeniu i spojrzałam na Tom'a, który prowadził.
-Gdzie jedziemy ? - zapytałam i przetarłam oczy.
-O boże... ! A żeś mnie wystraszyła...- podskoczył na siedzeniu i przeze mnie zjechał troche na prawe pobocze.- Ymmm jedziemy do takiej jakby małej chatki... A zresztą zaraz sama zobaczysz.
-Gdzie Matt ? - zapytałam
-Został...- Tom zacisnął zęby i nerwowo skręcił w prawo.- O tam jedziemy, widzisz ten dom ?
Nic nie odpowiedziałam... byłam w lekkim szoku... obiecał, że wróci... OBIECAŁ !
-Roe ? - Tom spojrzał na mnie, a potem znowu na ulice.
-Ymm... co ? - otrząsnełam się.
-Przyjedzie... powiedział mi, że przyjedzie...-próbował mnie uspokoić.
-Tak samo jak miał po mnie wrócić... co nie ? - łzy napłyneły mi do oczu, a moją głowe przejeły najstraszniejsze myśli.
-I wróci, obiecał... Matt zawsze dotrzymuje słowa.- oznajmiał i zatrzymał się przed dużą willą.
Wyszłam z samochodu i spojrzałam na dom.
-To ma być ta chatka ? - spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Najmniejsza z moich wszystkich willi... Więc nazwałem ją chatka.- pokazał swoje białe zęby. - No to wchodzmy bo chyba zaraz będzie padać. Weszliśmy do środka, było ślicznie... Wszystko czyste i lśniące.
-Napijesz się czegoś ?- zapytał i pokierował się w strone kuchni.
Tom jak najlepiej starał się abym nie myślała w tej chwili o Matt'cie, ale nie umiałam... Po prostu to uczucie niewiedzy mnie wykańczało... Co jeśli coś mu jest ? Nic nie wiedziałam... Obejrzeliśmy chyba ze trzy filmy i chyba z 60 odcinków jakiejś opery mydlanej.
W pewnym momencie Tom dostał telefon, spojrzał na niego i wyszed z pomieszczenia, nie rozmawiał za długo, po jakiś 10 min wrócił szczęśliwy.
-Zgadni kto już tu prawie jest ? - Tom spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
-Matt !- szybko wstałam z kanapy.- Otwórz drzwi !- krzyknełam do Tom'a
-Ale pada...- odpowiedział. Usłyszałam dzwięk otwierających się drzwi samochodu.- A z resztą - otworzył zamek a ja wybiegłam na deszcz. Zobaczyłam Matt'a, nie wyglądał zle... Miał kilka zadarć, draśnięć itd. ale tak pozatym wyglądał jak zawsze. Szybko do niego pobiegłam i rzuciłam mu się na szyje.
-Proszę nie zostawiaj mnie więcej...-poprosiłam, a łzy zlatywały po moich policzkach.
-Przepraszam- pocałował mnie i zabrał do willi Tom'a.- Nie zostawię cię napewno nie na tak długo.
__________________________________________________________________________
Ostatno za dużo nie dodaje... I dotego jeszcze są krótkie ;/ Przepraszam ;/ Spróbuję następny zrobić dość długi. <3
Obudziłam się w samochodzie na tylnych siedzeniach. Głowa mnie bolała. Usiadłam na środkowym siedzeniu i spojrzałam na Tom'a, który prowadził.
-Gdzie jedziemy ? - zapytałam i przetarłam oczy.
-O boże... ! A żeś mnie wystraszyła...- podskoczył na siedzeniu i przeze mnie zjechał troche na prawe pobocze.- Ymmm jedziemy do takiej jakby małej chatki... A zresztą zaraz sama zobaczysz.
-Gdzie Matt ? - zapytałam
-Został...- Tom zacisnął zęby i nerwowo skręcił w prawo.- O tam jedziemy, widzisz ten dom ?
Nic nie odpowiedziałam... byłam w lekkim szoku... obiecał, że wróci... OBIECAŁ !
-Roe ? - Tom spojrzał na mnie, a potem znowu na ulice.
-Ymm... co ? - otrząsnełam się.
-Przyjedzie... powiedział mi, że przyjedzie...-próbował mnie uspokoić.
-Tak samo jak miał po mnie wrócić... co nie ? - łzy napłyneły mi do oczu, a moją głowe przejeły najstraszniejsze myśli.
-I wróci, obiecał... Matt zawsze dotrzymuje słowa.- oznajmiał i zatrzymał się przed dużą willą.
Wyszłam z samochodu i spojrzałam na dom.
-To ma być ta chatka ? - spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Najmniejsza z moich wszystkich willi... Więc nazwałem ją chatka.- pokazał swoje białe zęby. - No to wchodzmy bo chyba zaraz będzie padać. Weszliśmy do środka, było ślicznie... Wszystko czyste i lśniące.
-Napijesz się czegoś ?- zapytał i pokierował się w strone kuchni.
Tom jak najlepiej starał się abym nie myślała w tej chwili o Matt'cie, ale nie umiałam... Po prostu to uczucie niewiedzy mnie wykańczało... Co jeśli coś mu jest ? Nic nie wiedziałam... Obejrzeliśmy chyba ze trzy filmy i chyba z 60 odcinków jakiejś opery mydlanej.
W pewnym momencie Tom dostał telefon, spojrzał na niego i wyszed z pomieszczenia, nie rozmawiał za długo, po jakiś 10 min wrócił szczęśliwy.-Zgadni kto już tu prawie jest ? - Tom spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
-Matt !- szybko wstałam z kanapy.- Otwórz drzwi !- krzyknełam do Tom'a
-Ale pada...- odpowiedział. Usłyszałam dzwięk otwierających się drzwi samochodu.- A z resztą - otworzył zamek a ja wybiegłam na deszcz. Zobaczyłam Matt'a, nie wyglądał zle... Miał kilka zadarć, draśnięć itd. ale tak pozatym wyglądał jak zawsze. Szybko do niego pobiegłam i rzuciłam mu się na szyje.
-Proszę nie zostawiaj mnie więcej...-poprosiłam, a łzy zlatywały po moich policzkach.
-Przepraszam- pocałował mnie i zabrał do willi Tom'a.- Nie zostawię cię napewno nie na tak długo.
__________________________________________________________________________
Ostatno za dużo nie dodaje... I dotego jeszcze są krótkie ;/ Przepraszam ;/ Spróbuję następny zrobić dość długi. <3
niedziela, 2 marca 2014
Rozdział 11
*Oczami Roe*
Siedziałam w schronie, cała przestraszona, zmarźnięta i skulona w rogu. Płakałam... Bałam się... A najbardziej męczyła mnie myśl, że ci chłopacy giną tam przeze mnie, a ja ? A ja co ? Siedzie tu zamknięta ! I nie mogę im pomóc... nie moge !
Miałam zasłonięte oczy ręką... Próbowałam myśleć o czymś innym, aż nagle usłyszałam głośnie, szybkie kroki... Nie odzywałam się... Ktoś próbował otworzyć drzwi schronu... Łzy napłyneły mi do oczu... Udało mu się... Zamknełam oczy, gdy nagle usłyszałam głos Tom'a.
-Stęskniłaś się za mną?- zapytał cały brudny, zakrwawiony i osiniaczony.
-TOM ! - szybko do niego pobiegłam i objełam mocno- nawet nie wiesz jak się ciesze, że cie widze... Chodz szybko trzeba im pomóc...
-Ymmm... ty nie pomożesz... Mam cię zaprowadzić do jakiegoś bezpiecznego miejsca, bo teraz to naet schron nie jest bezpieszny- odparł, przewracając oczami.
-Tom... proszę- zaczełam prosić
-Obiecałem- powiedział i przerzucił mnie przez rami i zaniusł do pokoju.
W moim i Matt'a pokoju było wszystko do góry nogami... Łóżka porozwalane... Firanki zdarte... szyba wybita... stoliki porysowane...
-Gdzie Matt ? Miał po mnie wrócić ! Obiecał mi to !- zaczełam się denerwować...
-I wróci... Matt zawsze dotrzymuje słowa...-odparł Tom. Nagle zobaczyłam za nim mężczyzne z bronią i maską.
-TOM ! - Tom się odwrócił i szybko popchnął mnie na łóżko, że aż się znalazłam za nim.
-Nie wychylaj się !- zaczął krzyczeć, a ja usłyszłam strzały... Nie posłuchałam go i lekko się wychyliłam. Ten koleś siedział na Tom'ie i go dusił !!! Zaczełam płakać i panikować... Zaobaczyła jeszcze stojący stolik i szybko za niego chwyciłam, powoli podeszłam do mężczyzny. Zacisnełam zęby i z całej siły walnełam stolikiem w jego głowe (mężczyzny). Tom wstał, otrzepał ubrani i spojrzał na mnie z uśmiechem.
-No niezle- pokazał swoje zęby, podniusł broń i strzelił mu w głowe. - To był jeden... Pewnie więcej ich jest już w budynky... yhhh... będziemy musieli uważać...
-Kiedy Matt wróci ? - łza poleciała mi po policzku.
-Nie wiem... Ale wiem, że wróci.-odparł i złapał mnie za ramię. Nagle odezwała się jego krutkofalówka... "Tom, są w budynku... zabieraj stamtąd Roe... natychmiast !" - w krutkofaluwce rozległ się głos Matt'a.
-Przyjąłem... bezodbioru-odpowiedział Tom.- Słyszłaś... zabieramy się... Szybko !
-Nie zostawie Matt'a !!!- zaczełąm krzyczeć.
-Przepraszam...- Tom złapał mnie za ręke, zaczełam się wyrywać... on wyjął z kieszeni strzykawke i wbił mi w rękę... nic dalej nie pamiętam, tylko jego ostatnie słowa "PRZEPRASZAM".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)