czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 13

  Musiałam zostać w willi Tom'a, przez pare dni nie wracałam do bazy Tom'a i Matt'a. Fajnie było u Tom'a w willi, ale tęskniłam za treningami, strzałami i ogólnie za tamtym miejscem.
-Matt, kiedy będę mogła wrócić ? - zapytałam.
-Kiedy chłopcy posprzątają tam.- odparł i podrapał się po głowie.
-No to mogeee... im  pomóc- oznajmiłam i wstałam, poszła w strone drzwi wyjściowych, wziełam kurtke i już otwierałam drzwi.
-A a a...-podszedł Matt... Zamknął drzwi i powoli zdjął mi kurtke- jutro pojedziemy, dzisiaj jeszcze tu zosajesz... Muszą jeszcze raz dokładnie wszystko przejrzeć... no wiesz... czy ktoś nie został z wrogów, czy nie zamątowali żadny podsłuchów i kamer itd.
-Tsaaa...-pokręciłam oczami. Matt objął mnie w pasie i przytulił.
-Zostajemy-pocałował mnie w policzek.

•Następny dzień•

  Obudziłam się z samego rana i szybko się uszykowałam do wyjścia. Zbiegłam po schodach i ubierałam kurtke, była tak ok. 7:30. Wyszłam na zewnątrz i próbowałam otworzyć samochód.
-Kurdeee.... kluczyki... Matt !- powiedziałam po cichu i szybko pobiegłam do Matt'a. Wbiegłam do pokoju. Matt jeszcze spał.
-Matt !- wskoczyłam na łóżko prosto na niego.-Jedziemy już !- Matt otworzył oczy, spojrzał na mnie, ziewnął,zepchnął mnie z siebie, połóżył obok siebie i objął.
-Jeszcze 5 min.-oznajmił i pocałował mnie w policzek.
-Nie Matt ! Obiecałeś !- zaczełam dramatyzować i odepchnełam go.
-I pojedziemy, ale kobieto nie o tak wczesnej porze... oni też jeszcze śpią... daj im się wyspać-odpowiedział Matt i położył się na brzych.- I mi przynajminiej też...- dodała z głową w poduszce.
-No Matt !- usiadłam mu na plecach i złapałam za ramiona.- Proszeeee...
-Yhhhhh... Czekaj...- wstał i się przeciągnął.-Ehh... o 12...-położył się znowu.
-Dobra to jade sama...- wyjełam z jego spotni kluczyki. Matt wstał na równe nogi, założył spodnie i koszulke.
-Wygrałaś-powiedział z fochem.-chodz...
-Kocham cię-pocałowałam go w policzek.
-Tsa, tsa...
 Weszłam cała podekscytowana do samochodu. Matt jeszcze prawie nie przytomny jechał w strone bazy. Co chwila ziemał i przysypiał.
  Wjechaliśmy na plac... Było cichooo... nigdy nie było tu tak cicho... zawsze cos się działo. Dużo było porozwalanych rzeczy. Lekko zacisnełam zęby i zaczełam się rozglądać...
-Mówiłem, żeby jeszcze zaczekać z przyjeżdżaniem tu.- pokręcił głową Matt.
-Eh... było gorzej ? - spojrzałam na niego ze strachem.
-Sto razy gorzej...- odpowiedział
  Weszliśmy do środka...  W środku było gorzej niż na zewnątrz, o wiele gorzej... Wszystko do góry nogami, spojrzałam przez łzy...
-Gdzie chłopcy ? - zapytałam Matt'a
-Pewnie śpią...- Matt spojrzał do góry i westchnął...
  Nie sądziłam, że aż tak mogli zniszczyć to miejsce... Ale przecież to nie była bitwa ZWYKŁYCH ludzi... Oni byli inni... silniejsi, szybsi... Prawie nie śmiertelni....

1 komentarz:

  1. Nominuję Cię do Liebster Award ! Wiecej informacji tutaj ---> happily-fanficion-ka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń