Obudziłam się w samochodzie na tylnych siedzeniach. Głowa mnie bolała. Usiadłam na środkowym siedzeniu i spojrzałam na Tom'a, który prowadził.
-Gdzie jedziemy ? - zapytałam i przetarłam oczy.
-O boże... ! A żeś mnie wystraszyła...- podskoczył na siedzeniu i przeze mnie zjechał troche na prawe pobocze.- Ymmm jedziemy do takiej jakby małej chatki... A zresztą zaraz sama zobaczysz.
-Gdzie Matt ? - zapytałam
-Został...- Tom zacisnął zęby i nerwowo skręcił w prawo.- O tam jedziemy, widzisz ten dom ?
Nic nie odpowiedziałam... byłam w lekkim szoku... obiecał, że wróci... OBIECAŁ !
-Roe ? - Tom spojrzał na mnie, a potem znowu na ulice.
-Ymm... co ? - otrząsnełam się.
-Przyjedzie... powiedział mi, że przyjedzie...-próbował mnie uspokoić.
-Tak samo jak miał po mnie wrócić... co nie ? - łzy napłyneły mi do oczu, a moją głowe przejeły najstraszniejsze myśli.
-I wróci, obiecał... Matt zawsze dotrzymuje słowa.- oznajmiał i zatrzymał się przed dużą willą.
Wyszłam z samochodu i spojrzałam na dom.
-To ma być ta chatka ? - spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Najmniejsza z moich wszystkich willi... Więc nazwałem ją chatka.- pokazał swoje białe zęby. - No to wchodzmy bo chyba zaraz będzie padać. Weszliśmy do środka, było ślicznie... Wszystko czyste i lśniące.
-Napijesz się czegoś ?- zapytał i pokierował się w strone kuchni.
Tom jak najlepiej starał się abym nie myślała w tej chwili o Matt'cie, ale nie umiałam... Po prostu to uczucie niewiedzy mnie wykańczało... Co jeśli coś mu jest ? Nic nie wiedziałam... Obejrzeliśmy chyba ze trzy filmy i chyba z 60 odcinków jakiejś opery mydlanej.
W pewnym momencie Tom dostał telefon, spojrzał na niego i wyszed z pomieszczenia, nie rozmawiał za długo, po jakiś 10 min wrócił szczęśliwy.-Zgadni kto już tu prawie jest ? - Tom spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
-Matt !- szybko wstałam z kanapy.- Otwórz drzwi !- krzyknełam do Tom'a
-Ale pada...- odpowiedział. Usłyszałam dzwięk otwierających się drzwi samochodu.- A z resztą - otworzył zamek a ja wybiegłam na deszcz. Zobaczyłam Matt'a, nie wyglądał zle... Miał kilka zadarć, draśnięć itd. ale tak pozatym wyglądał jak zawsze. Szybko do niego pobiegłam i rzuciłam mu się na szyje.
-Proszę nie zostawiaj mnie więcej...-poprosiłam, a łzy zlatywały po moich policzkach.
-Przepraszam- pocałował mnie i zabrał do willi Tom'a.- Nie zostawię cię napewno nie na tak długo.
__________________________________________________________________________
Ostatno za dużo nie dodaje... I dotego jeszcze są krótkie ;/ Przepraszam ;/ Spróbuję następny zrobić dość długi. <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz