Rozdział 8
*Oczami Roe*
•Kilka tygodni później•
Od kilku tygodni nic się nie dzieje... Strasznie tęsknie za domem ! Ale muszę przyznać, że tu też jest fajnie, poznałam paru chłopaków, są naprawde fajni. Nic, że są maszynami do zabijania, ale naprawde da się z nimi normalnie porozmawiać. Do Matt'a też się przywiązałam, on chyba do mnie też, zawsze musi być koło mnie bo się denerwuje i boję się iść gdzie kolwiek. On za to jak ja się gdzieś zgubie na terenie budynku, od razu panikuje. Z Tom'em za to uczyłam się strzelać ze zwykłej broni, Tom mówił, że szybko się ucze i nawet dał mi jedną zwykłą broń, abym miała zawsze przy sobie.
Mój dzień wyglądał tak:
Wstaje, idę na śniadanie, Matt mnie poucza, idę do pokoju, ubieram się w wygodne ciuchy, idę ćwiczyć z Tom'em strzały, a potem idę na trening z chłopakami. Nie jest on za ciekawy, ale tak właśnie on wygląda.
Najczęściej mój dzień kończy się zakwasami i bólem głowy. Jak mnie coś boli to staję nerwowa i na wszystko narzekam, a Matt wtedy mówi- "Mówiłem, żebyś nie ćwiczyła".
Właśnie szłam na śniadanie. Matt i Tom już jedli.
-O witamy, witamy !- przywitał mnie Tom z uśmiechem, jak zwykle.
-Cześć-usiadłam na krześle i zaczełam smarować masłem czekoladowym jedną krompę chleba.- o której dzisiaj trening ?- westchnęłam.
-Dzisiaj se robimy przerwe... chłopacy muszą mieć jakiś dzień wolny.-odparł Tom i napił się kawy.
-Jak to ?- spojrzałam oburzona na Tom'a, a potem na Matt'a.
-Jeden dzień muszą mieć wolny, trenują dzień w dzień, mogą się choć na chwilke wyrwać stąd.-Tom zaczął jeść swoją kanapke.
-A gdzie idą ? - Z zaciekawieniem przypatrzyłam się Tom'owi.
-Hmm... a że ja wiem.-Tom spojrzał na Matt'a i zrobił niepewną mine.
-Mogę iść z nimi ? Proszę ! - zaczełam błagać.
-To już pytanie nie do mnie.- Tom wskazał Matt'a i już się nie odzywał. Spojrzałam się błagającymi oczami na Matt'a, ale on udawał, że nie widzi. Nic nie mówiąc, wstał i poszedł sobie. Zrobiłam smutną mine i spojrzałam na Tom'a.
-To miało znaczyć, że nigdzie nie idę ? - zapytałam.
-Chyba tak... - Tom przegryzła warge i zaczął patrzeć na sufit i ściany.
-No czemu nie ? - oburzyłam się- Czemu oni mogą, a ja nie !
-Roe... Matt'owi bardzo na tobie zależy i on naprawde chce dla ciebie jak najlepiej... Wiesz ile teraz jest szpiegów, którzy w każdej chwili mogą cie dopaść ?- Tom przewrócił oczami.
-Yhhh... A ty co byś zrobił ? Pozwoliłbyś mi ? - spojrzałam na niego z nadzieją.
-Pogieło cię ? Popieram Matt'a, wiesz na jakie niebezpieczeństwo byś się kierowała ? Matt postąpił słusznie-Tom zaczął chwalić Matt'a.
-To nie fair-zaczełam chisteryzować i wyszłam.
Poszłam do pokoju. Matt leżał na łóżku i czytał książke. Nie nie mówiąc położyłam się na swoje łóżko i zaczełam patrzeć w sufit. Lekko na niego spojrzałam... on nic... nic, a nic... tylko dalej czytał...
-Jesteś na mnie zły ? - ta cisza już mnie wkurzała, musiałam się zapytać.
-A czemuż miał bym być zły ? Za to że chcesz iść się zabić ? Haha... no co ty ? Ja ? Weź...- zaczął mowić ironicznie, dalej czytając książke.
-Możesz na mnie patrzeć jak do mnie mówisz ? - wkurzyłam się i wstałam.
-Jak będę chciał to będę się patrzeć.-oznajmił. Ja do niego podeszłam, zabrałam mu książke i usiadłam na jego brzuchu.
-Masz na mnie patrzeć jak ze mną rozmawiać.-rozkazałam.-Co się z tobą dzieje ?
-Ym... a co się miało dziać ?- wreszcie na mnie spojrzał, w jego oku pojawił się błysk, który mnie sparaliżował. Sunęłam się na jego uda, a on usiadł. Lekko przybliżył swoje usta do moich, a ja do jego. W końcu się styknęły, lekko muskał moje usta, a ja to odwzajemniałam. Aż nagle do pokoju wbiegł Tom.
-Matt miałeś mi pomóc...- ja się tak wystraszyłam, że aż z łóżka spadałam, a Matt od razu wstał na równe nogi- Upsss... sorka... zapomniałem pukać...
-Nie nic poprostu coś tłumaczyłem Roe- Matt próbował się wywinąć.
-Tsaa... Miałeś mi pomóc w tej głupiej rurze co pękła, pamiętasz ? - Tom zaczął mówić.
-A no tak... Roe pogadamy wieczorem...- zwrócił się do mnie i wyszedł.
*oczami Matt'a*
Wyszliśmy z pokoju.
-Brawo stary ! Pierwszy krok za tobą, teraz z górki.- zaczął się cieszyć Tom.
-Mówiłem ci już jak cię nienawidze ? - zacząłem się denerwować.
-Oj tam, oj tam... daruj se te komplementy- zaczął udawać, że się rumieni- A teraz chodz mi pomóc w tej rurze, bo chce wreszcie wziąć ten głupi prysznic !