Rozdział 1
Lekki powiew wyrwał mnie z łóżka, spojrzałam na zegarek... "O nie ! Znowu się spóźnie!"- krzyknełam. Pobiegłam szybko do łazienki i zaczełam się szykować do szkoły. było za pieć ósma, a o ósmej mam zajęcia. No niezle....
Wybiegłam z domu i co sił w nogach pobiegłam do szkoły. Dobrze, że szkoła była blisko i już w 5 min bylam w szatni i zdejmowałam kurtke.
Wpadałam do klasy cała zdyszana.
-Dzień dobry Roe, jak zwykle spóźniona-powiedziała pani Zolie z sarkastycznym uśmiechem- Siadaj i zapisuj lekcje.
-Dobrze- Bez dyskusji usiadłam i zapisywałam.
*na przerwie*
-Co tam Roe kochanie ? Czemu się znowu spóźniłaś ? Nie byłem wczoraj u ciebie...- uśmiechnął się zlośliwie Czad i objął mnie ręką. Od razu go odepchnełam.
-Czad... Wal się, okey ?!- Jak zwykle się wkurzyłam
-Dobrze, dobrze kochanie moje- uśmiechnął się i poszedł do klasy.
*Koniec lekcji*
Wracałam ze szkoły... W pewnej chwili ktoś złapał mnie od tyłu i przytulił. To Czad ze swoimi głupimi kolegami.
-Czad do jasnej cholery odwal się ode mnie ! - Krzyczałam... Ale on swoje... Aż w końcy go uderzyłam z płaskiej ręki w policzek. Nie zamierzałam tego... Ręka sama mi się ruszyła...
Czad cały poczerwieniał i złapał mnie za nadgarstek, zaczał mnie szarpać, złapał mnie za twarz i spojrzał w oczy
- Słuchaj głupia szmato... Zerwałaś ze mną bo co ? Ty myśliś, że zerwaliśmy, ale ja tak nie myśle, masz się wreszcie zachowywać... Jasne ?!- Lekko mnie odrzucił.
-Nie.-odpowiedziałam ostatecznie, chociaż wiedziałam, ze go bardziej zdenerwuje. Podszedł do mnie i uderzył mnie w twarz, także z płaskiej ręki. Chciał to powtórzyc, ale ktoś złapał go od tyłu i rzucił o ziemie. Koledzy Czad'a chcieli mu pomóc, ale im sie nie udało. Chłopak bijący Czad'a zabrał się tez za jego kolegów, którzy uciekli z wielkim wrzaskiem, a Czad od razu za nimi.
Chłopak spojrzał na mnie. Miał czarne okulary przeciw słonecznie, czarną marynarke i rurki, a pod marynarką koszulke ze szkieletem.
-Nic ci nie jest ?- zapytał, usłyszałam jego zachrypnięty głos, który wybudził na moim ciele dreszcze.
-Nie-e...- ledwo co wykrztusiłam
-To dobrze.- odwrócił sie na pięcie i uciekł.
Boskie *-* Pisz szybko next ! <3
OdpowiedzUsuń