środa, 26 lutego 2014


  Rozdział 6

   W pomieszczeniu 105 były dwa pokoje. Jeden to była sypialnia gdzie znajdowały się dwa łóżka, a drugia to była piękna, niebieska łazienka. Od razu sie w niej zamknełam. Postanowiłam wziąć długą kąpiej.
  *Oczami Matt'a*
   Wyszedłem z pokoju i szukałem Tom'a. Znalazłem go dopiero przy tylnych drzwiach.
-Tom- zacząłem - możemy chwile pogadać ?
-Jasne, jasne- odparł z śnieżnobiałym uśmiechem na twarzy.-O co chodzi ?
-Możesz ty jej to wytłumaczyć ? Ja nie wiem jak...-odparłem ze wstydem.
-Matt... Ty mnie  prosisz o taką rzecz ? Takie coś łatwego ? Matt człowieku... Wiesz, że nie lubie odmawiać, ale w tej sytuacji nawet nie zamierzam się zgodzić. - odpowiedział ostatecznie.
-Czemu ? - ręce mi opadły - Bądz przyjacielem
-Nie był bym nim jakbym się zgodził...- uśmiech mu nagle zniknął.- Matt... Jesteś moim najlepszym przyjacielem... Traktuję cię jak brata, który jest dla mnie przykładem... Dzięki tobie mam tylu ludzi w robocie... Wszystko dzięki tobie... Wiem, że nie mam prawa ci odmawiać...Ale co jest trudnego w wytłumaczeniu tak prostej rzeczy ? - spojrzał na mnie z lekkim zwątpieniem.
-Tom... Yhhh...-słowa staneły mi w gardle.
-Podoba ci się-znowu się uśmiechnął i złapał mnie za ramię- Stary ! Powiedz to jej !- zaczął się cieszyć.
-Kiedyś jej powiem... Ale nie teraz...-spojrzałem w ziemie.
-Tym bardziej powinieneś TY jej to wytłumaczyć- pokręcił głową- Zrób to ! Człowiek, który walczył z różnymi stworami, robotami itd. nie może bać się zwykłej dziewczyny- lekko się zaśmiał.
-Hahahha... bardzo śmieszne- zacząłem się wkurzać- Ale masz troche racy... no dobra.
-Powodzenia- Lekko poklepał mnie po poliku.
-Eh... dzięki- podrapałem się po głowie i zawróciłem do pokoju.
•5 min póżniej•
   Wszedłem do pokoju i zobaczyłem Roe owiniętą w ręcznik.
-Oł... Sorry sorry... nie wiedziałem...-zacisnąłem zęby i odwróciłem się na pięcie.
-Dobra... nie panikuj... Co ci ? - Roe przyjrzała mi się z zaciekawieniem.
-Ymmm... a co ma być ? - lekko spanikowałem. Czułem się jak idiota... 18-latka mnie zawstydza... Matkoooo... Co się ze mną dzieje ?!
-Toć widzę tą panike w twoich oczach.-Roe podeszła bliżej mnie- No mów.
-Och... siadaj Roe... wszystko ci wytłumacze.-odparłem i pokazałem na dwa fotele przy łóżkach.
-Okey...- Roe usiadła i czekała aż zacznę.
-A więc... Jak już mówiłem... Mój Szef kazał mi cię znaleźć... Znaczy już nie mój Szef bo go zdradziłem, co nie ? Dobra... do rzeczy. on chciał cię, żeby cię zmienić w to co mnie... chciał żeby w twoich żyłach płyneła Mirkana... - odsapnąłem i przetarłem czoło.
-Co to Mirkana? Czemu akurat mnie chciał ? - zapytała. Kurdeee... mogłem się spodziewać pytań.
-Mirkana... ym... to takie... no... Jak będzie to w twoich żyłach to będziesz bardziej odporniejsza na starzy... będziesz silniejsza, szybsza itd. rozumiesz ? Ale to troche by potrwało jak by Mirkana na stałe była w twoich żyłach. W moim przypadku trwało to rok.- lekko się uśmiechnąłem.
-Aha... a więc w czym problem ? Trzeba było mnie mu dostarczyć to by nic się nie stało i CZEMU JA ?! - zaczeła się gorączkować.
-No bo ty. Sam nie wiem czemu akurat ty... kazał mi, nie powiedział czemu...-zacisnąłem zęby- A jabym cię mu nie dostarczył... booo... on by cię używał do zła... do zabijania... do kasy... tak jak mnie-odprałem ze wstydem.
-Oj... to czemu od razu mi tego nie powiedziałeś ? - jej oczy zaczeły świecieć.
-Nie wiem... jakoś nie miałem odwagi- Kurdeee... co ja gadam ?!
-Serio ? ty ? nie mieć odwagi ? hahhaha dobreee...- zaczeła się śmiech
-Ty... się nie śmiej tylko ubieraj bo zaraz idziemy coś zjeść.- chciałem jak najszybciej zmienić temat.
-Dobra, dobra- dalej się śmiała, ale zrobiła to o co poprosiłem.

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz