wtorek, 25 lutego 2014
Rozdział 5
*Oczami Roe*
Szybko dojechaliśmy do Londynu. Byliśmy pod dwópiętrowym budynkiem. W garażu było chyba ze 40 chłopaków. Rozejrzałam się dookoła... Było pełno chłopaków z bronią ! Zaczełam panikować.
-Ej, ej, ej ! Co ci ?- Matt zatrzmał samochód na środku tego wszystkiego.
-Oni, oni, oni... Mają bronie ! Kurdeee ! Patrzą się jakby chcieli mnie zabić ! Matt zabierz mnie stąd ! Proszę !- zaczełam płakać i dramatyzować.
-Ej, wyluzuj... to ludzie Tom'a... nic ci nie zrobią- uspokoił mnie Matt.- Możemy jechać dalej ? - zapytał.
-Ta-a-a-k- odpowiedziałam.
Przy wejściu już czekał na nas Tom... Kurdę.... Cały uśmiechnięty i zadowolony... Nie wyglądał jak tamci, a już napewno nie wyglądał jak ich szef. Wysiedliśmy, od razu podbiegłam do Matt'a i ze strachu złapałam go za rękę i mocno przycisnełam.
-Tom ! Jak ja cię dawno nie widziałem ! - zaczął Matt i podał mu prawą dłoń, Tom ją przycisnął i się szeroko uśmiechnął.
-Stary co się z tobą działo ? Nie dzwoniłeś, nie pisałeś... kurcze no... prawie płakałem... hhaahahahah... nie no dobra- zaczał żartować Tom- A kim jest ta śliczna dziewczyna ? - szybko zapytał Tom i skierował radosny wzrok na mnie.
-To jest Roe-uśmiechnął się Matt i mnie objął.
-Witaj Roe.-przywitał się Tom
-Cześć-odpowiedziałam i lekko sie zarumieniłam.
-A więc to ciebie mamy pilnować, chyba nie będziesz na uciekać co nie ? Krzywda u nas ci nie grozi- oznajmił Tom i odgarnął sobie ciemne włosy do tyłu.
-Nie, nie będą... tylko do końca nie wiem czemu macie mnie pilować i co mi grozi.-odparłam. Tom spojrzał na Matt'a wątpliwie.
-Matt ci nic nie powiedział ? - zapytał Tom, a Matt zesztywniał.- Matt ? Nic jej nie powiedziałeś ?
-Chciałem, ale myślałem, że mi pomożesz.-zaczął się denerwować...
-Oj boże, bożeee... hahhahah Matt... ty to jesteś udany- zaczął znowy żartować- Ja ci tego nie wytłumacze... lepiej by było jakby to Matt ci wytłymaczył, a jak nie wytłumaczy to mi powiedz, to ja już se z nim pogadam.
- Tsaaa... Jasneeee...- Powiedział Matt i spojrzał na Tom'a
-Hahahha okey- od razu odpowiedziałam.
-Macie już gotowy pokój na piętrze- podał klucze Matt'owi.- Pokój 105, ja muszę lecieć, pozałatwiać pare spraw... widzimy się wieczorem, jak zgłodniejecie to powiedzcie jednemu z chłopaków, on wam powie gdzie kuchnia- pożegnał nas śnieżnobiałym uśmiechem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz