piątek, 7 lutego 2014
Rozdział 2
*Następny dzień*
Szłam właśnie do szkoły, pierwszy raz chyba się nie spóźnie... Co chwila się rozglądałam i odwracałam. Wiadomo kogo szukałam. W pewnym momencie usłyszałam kogoś za sobą. Zlękłam się i podskoczyłam, odwróciłam się... ON stał za mną.
-Czego tak szukasz ? - uśmiechnął się i też się rozejrzał.
-Chyba jednak czego- roześmiałam się i spojrzałam mu w oczy- Kim jesteś ?
-Hmmm... dobre pytanie... Ale to nie jest ważne. Chce ci pomóc- odparł i się odwrócił. Przybliżyłam się go bliżej i spojrzałam z przerażeniem. W czym on ma mnie uratować ?!
-Przed czym chcesz mnie uratować ? - oczy stały mi się szklane, a głos się podwyżył.
-Nie wiem jak ci to wytłumaczyć...- podał mi cos do ręki - Naciśniesz go, jak będzie ci groziło niebezpieczeństwo, nie ważne jakie... ja od razu przybędę, obiecuje.- w ręku trzymałam wisiorek z kwiatem.
-Kurcze... Ale ja cię nie znam, ty mnie nie znasz, rozumiesz ? Nie znamy się nie wiesz o mnie nic, a ja o tobie nic nie wiem- Chciałam już iść, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Wiem o tobie bardzo dużo Roe- Spojrzał na mnie podejrzanie, a ja się odsunęłam.
-Skąd znasz moje imię ?- zapytałam ze starachem.
-Kurcze, no mówię ci że wiem wszystko- chłopak złapał się za głowe.
-A twoje imię to ?- spojrzałam zaciekawiona i znowu się zbliżyłam.
-Matt- uśmiechnął się- Ja spadam, uratuję cię...
Raz mrugnęłam i jużgo nie było. Chwilę się jeszcze rozglądałam, a potem skapnełam się, że za minutę mam lekcje, a ja nie jestem jeszcze w połowie drogi.
*Oczami Matt'a*
•Rozmowa przez tel.•
Zadzwoniłem do Chris'a. Mojego kumpla.
-Halo ? Chris ? - zaczałem rozmowe.
-No siema Matt, znalazłeś ją ? - Chris zabrzmiał dziwnie.
-Ymm... można by było tak powiedzieć, ale jej nie oddam szefowi, załatwisz mi jakiś transport ? - zapytałem i przycisnąłem bardziej słuchawke do ucha.
-Kurczeee... Nie dasz jej ?! Szef cię zabije... Dobra pomogę... Transport będzie, spoko... Będę cię krył- Chris zabrzmiał przyjemnie, aż poczułem jego uśmiech. - coś jeszcze ?
-Tak... Usuniesz mojego chipa z ręki i dasz jakiś sprzęt ? - Dalej prosiłem
-Luz- powiedział radośnie- A teraz wiej... A właściwie gdzie zamierzasz jechać ? - Chris się zaciekawił.
-Do Ross'a, pomoże
-Dobra, to ja załatwiam, a ty rób to co masz robić
-Dzięki Chris, ratujesz mnie- Dziękowałem
-Luz Luz
Rozłączył się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz