wtorek, 25 lutego 2014
Rozdział 4
Weszłam niepewnie do czarnego samochodu Matt'a. Odwróciłam sią aby jeszcze raz spojrzeć na mój ukochany domek. Lekko westchnęłam, a łzy napłyneły mi do oczu. Spojrzałam na Matt'a, który siedział za kierownicą i zacisnełam zęby żeby się nie rozpłakać.
-Ej... będzie okey- powtarzał Matt. Ale coś mu nie wierzyłam.
Myślałam całą droge co będzie, czy wrócę do mojego domu, do mojej mamy, czy może zostane już tu na zawsze ? Nie! Nigdy nie zostane z nim na zawsze... Czuję do niego urazę, nie wiem czemu... Poprostu... Yhhh... Jestem głupia, że z nim pojechałam, ale coś w nim jest, tylko jeszcze nie odkryłam co.
Dojechaliśmy do dużego budynku. Wyszłam i spojrzałam w górę, bożeee... jakie to było wielkie.
-Gdzie jesteśmy ?- spojrzałam ciekawie na Matt'a
-W Grantham, obok Londynu... Wpadniemy do mojego kumpla na chwilke...- odparł i założył swoje ciemne okulary.
Wjechaliśmy windą na czwarte piętro i weszliśmy do ostatniego pokoju w korytarzu. W środku były trzy osoby, dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. Wszyscy spojrzeli na mnie i staneli prosto.
-Cześć, to Roe... Roe to Ross, Dan i Emily- zaczął Matt- zaczekaj tu, idę z nimi pogadać- powiedział mi do ucha.
-Emily... zapoznaj się z Roe- rozkazał Ross.-Matt pogadajmy w cztery oczu-po czym szybko dodał.
*Oczami Matt'a*
Wyszliśmy na dwór, staneliśmy starym murze.
-Po co nam człowiek ? - zaczął Ross
-Po co "NAM" ? Nam do niczego... Ale mi potrzebny.-spojrzałem na niego lekko zdenerwowany.
-Po co ci ? Właściwie po co przyjechałeś ? Mirkane chcesz ? Bierz i spadaj, bo jeszcze szef na mnie i reszte się wkurzy- odparł obrażony Ross.
- Nie chce mirkany. Nie zmienie jej.... pogieło cie ?... O a więc szef już się poskarżył ? Ciekawe. - zacząłem lekko kpić.
-Słuchaj stary, szef powiedział, że jak cię spotkam to mam cię zabić, ale nie zrobie tego... Masz 30 min aby się stąd wynosić-odparł już wkurzony.
-Tylko usuń mi chipa z ręki. Nadal go czuje... chyba Chris zapomniał o nim...- spojrzałem na niego bardzo miło.
-Dobra, chodz.
Weszliśmy do środka, Roe rozmawiała z Emily, a Dan siedział na kanapie i czytał jakieś gazety.
-Dan, gdzie jest to do usuwania chipów ? - zapytał Ross szukając w szufladzie.
-Pod biurkiem.-odparł Dan.
-A jest- uradował się Ross- Dawaj rękę- rozkazał mi. Podałem mu rękę, a on przyłożył do niego małe urządzenie i nacisnął przycisk, po całym ciele przeleciał mi prąd... Lekko jąkłem i zacisnąłem zęby. Ross obejrzał rękę
- Jest okey... A teraz uciekaj.-rozkazał Ross.
Wziąłem Roe za nadgarstek i zaprowadziłem do samochodu.
-Gdzie teraz ? - Roe spojrzała na mnie lekko wkurzona.
-Do Londynu do mojego przyjaciela Tom'a, on wie że przyjeżdżamy- odpowiedziałem cały zadowolony i szczęśliwy, że już nas nie ma u Ross'a.
________________________________________________________________________
A więc... dodałam tak późno, bo miałam mały problem z internetem ;/ Bardzo przepraszam... <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Cudowny <3 Pisz szybko nexta <3 <3
OdpowiedzUsuń